• Wpisów:7
  • Średnio co: 261 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 15:59
  • Licznik odwiedzin:1 269 / 2089 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
- Weronika ! Ile można na Ciebie czekać ? Spóźniłaś się, aż 5 minut.. Skandal.
~ Och.. Przepraszam Królowo. Mam nadzieję, że kiedyś mi wybaczysz..
- Ok, już.
Zaczęłyśmy się śmiać, gdy nagle mama przyszła i zapytała :
# No dziewczęta, gotowe ?
- Ja, tak.
~ Ja, również.
# No i bardzo dobrze.
& Mamoooo ! Za ile jedziemy ? <krzyknął mój brat>
- Za ileś na pewno.. ! <odkrzyknęłam mu>
& Oj, cicho bądź.. Nie mówię do Ciebie..
- Och, Ach.. ale ty zabawny jesteś.. Nie popisuj się..
& Przed kim mam się niby popisywać ? <powiedział to wchodząc do pokoju, w którym byłyśmy>
Spojrzałam na Weronikę i zachichotałam.
& Ooo Weronika.. Cześć. Co ty tu robisz ?!
Mama wyszła z pokoju, a ja odezwałam się.
- No to ty nie wiesz ?
& Ale o czym ?
- Weronika jedzie z nami.
& Serio ? Weroniko naprawdę z nami jedziesz ? Czy to kolejny żart mojej kochanej siostrzyczki ???
~ Jadę.
Kuba uśmiechnął się do niej, a ona odwzajemniła uśmiech.>
- Hahaha, koniec tych czułości i uśmieszków wymienianych sobie nawzajem.. <wtrąciłam>
# Dziciaki, za 10 minut widzę was gotowych z walizkami, torbami i ogólnie wszystkimi przyborami w dużym pokoju !
- & Dobrze mamo. <powiedziałam z bratem w tym samym momencie i zaśmialiśmy się.>
- Ej, a co tak Zosia cicho siedzi ?
~ Zosia ?!
- No moja młodsza, ukochana siostrzyczka.. Nie pamiętasz ?!
~ A Zosia.. no tak, tak. Pamiętam, pamiętam.
- Idziemy do niej ?
~ No, chodźmy. <pobiegłyśmy do Zosi i mojego pokoju.>
- Zosiuuu ! Gotowa jesteś ?
* Nie. <oznajmiła, ze smutkiem>
- Ale jak to ? Co się stało ?
* Zgubiłam mojego ulubionego misia, tego od Ciebie.
- Hmm.. To czekaj my z Weroniką go poszukamy, a ty się dalej pakuj, dobrze ?
* Dobrze.
~ Ola ! Widzę go ! Tam jest.
- O rzeczywiście.. <Powiedziałam wyjmując go spod łóżka. Nie było go ciężko zauważyć, gdyż jego jedna nóżka wystawała.>
- Zosiuu, dużo Ci jeszcze zostało ?
* Nie, właśnie skończyłam.
- Ooo to super. Leć do mamy już. Ja zaniosę twoje rzeczy do pokoju zaraz.
* Okej. <pobiegłam w podskokach>
~ A ty jesteś już spakowana Olciu ?
- Tak mamusiu. <zaśmiałyśmy się.>
# Weroniczkoo ! mogę Cię poprosić do mnie na chwilkę ?
~ Tak, tak. Już idę.. <krzyknęłam.>
~ Ohoho.. aż się boję..
- Hahahaha, co żeś przyskrobała ?
~ Właśnie nie wiem.. I w tym rzecz..
Mówiąc to wyszła z pokoju, a ja szybko posprawdzałam czy czegoś nie zostawiłyśmy z Zosią. Chciałam już wyjść z pokoju, gdy nagle przypomniało mi się o pamiętniku. Szybko i sprawnie wskoczyłam na łóżko i wyjęłam go spod materacu. Zgasiłam światło i wyszłam z pomieszczenia, w którym się znajdowałam. Wszyscy już na mnie czekali w salonie..
 

 
~ Oluu ! To ty ?
- Tak mamo, a co ? coś się stało ?
~ Nie nic, chodź do mnie.
- Zaczekaj już idę.
Weszłam do kuchni, bo tam właśnie była moja mama.
~ Chcesz coś do jedzenia ?
- To Ty tylko po to mnie wołałaś ?
~ No tak..
- Ahaa.. No, ale dobra. Zrób mi kanapki jak możesz.
~ Dobrze, a ty leć się spakować..
- Idę już idę..
Strasznie dziwne mi się to wydawało, ale nie chciało mi się nad tym myśleć, a więc poszłam szybko do pokoju. Na ziemi leżały dwie duże walizki. Zaczęłam się pakować i przy okazji poprzeglądałam ubrania i niektóre powyrzucałam, niektóre stwierdziłam, że oddam komuś, a resztę pakowałam do walizek. Straszne wydawało mi się to przeprowadzanie, ale już czuję się jakoś lepiej zwłaszcza, że jedzie ze mną Weronika. Strasznie się cieszę. Po chwili moja mama weszła do pokoju.
~ Olu spakowałaś się już ?
- Tak jest, Panie Kapitanie. Zadanie zostało wykonane.
~ Oj mała już Ci zaczyna odbijać trochę. Cieszysz się ?
- Noo.. Teraz bardziej niż wcześniej a szczególnie dlatego, że Wera może z nami jechać.
~ Hmm.. no tak, tak.
- Hmm ? co jest ?
~ No bo.. wiesz, że Weroniki rodzice nie są najlepsi.. Piją, palą, biorą itp. No nie ?
- No wiem.. i co z tego ?
~ No i właśnie z tego powodu zdecydowaliśmy się spytać ich czy Weronika nie mogłaby pojechać z nami i jak dowiedzieli się o tym, że chcemy ją zabrać. To jej ojciec się strasznie ucieszył..
- Ale jak to ?
~ Nie przerywaj.. Słuchaj dalej..
- No słucham, słucham..
~ No i wyszłam z ich domu i dogoniła mnie mama Weroniki, Pani Ewa. Nie wiedziałam o co chodzi. Spojrzałam na nią, a ona miała łzy w oczach. Tak więc spytałam co się stało. I powiedziała mi, abym obiecała jej, że Weronika będzie przyjeżdżać do nich i abym ja obiecała jej, że będę dla niej lepszą matką „zastępczą”.
- Naprawdę ?
~ Tak.. i podziękowała mi za wszystko.
- O ja, ale… wgl. Lol.
Mama wyszła z mojego pokoju, a ja położyłam się na łóżku i zasnęłam. Minuta mijała za minutą, a ja się w końcu obudziłam, spojrzałam na zegarek.. Wybiła 22:45, a Weroniki nie ma.
- Hmm.. może się spóźni. <pomyślałam>
Czekam i czekam...
- O widzę ją ! Idzie już.
Zbiegłam na dół, aby ją przywitać.
 

 
No tak.. To było najgorsze. Żegnaliśmy się i żegnaliśmy. Nie mogliśmy skończyć. Popłakałam się i ja i on.. nie wiedzieliśmy co mamy dalej robić.. Związek na odległość ?! przecież to bez sensu.. ale dobra. Pożyjemy zobaczymy. O 200 wszyscy się jakoś rozeszli.. Zostałam tylko ja Werka i Patryk. Gadaliśmy sobie, bawiliśmy się i śmieliśmy. To było najlepsza godzina w moim życiu. Pytanie czemu akurat 1 h ? Hmm.. Wybiła 210 stwierdziłam razem z Weroniką, że pójdziemy do domów się spakować.. No jasne.. Pożegnanie z Patrykiem. Takie już bardziej oficjalne.. znaczy.. przynajmniej tak myślałam, a jednak..
~ Zaczekaj kochanie, pójdziemy odprowadzić Weronikę, a później ja odprowadzę Ciebie.
- Dobra misiek, może być.
I poszliśmy. Po drodze jeszcze trochę gadaliśmy, gdy nagle doszliśmy do domu Werki.
~ Eyy, kocie ? to o której mam do Ciebie przyjść ? / Zapytała Weronika.
- Jeszcze nie wiem myszko. Zadzwonię do Ciebie.
~ No dobra.
Chciała już iść i nagle Patryk się odezwał.
# No Dzięki Werka, zapamiętam to sobie.
~ Ojj, Patryczku przepraszam, ale jestem za bardzo zajarana tym wszystkim i tym wyjazdem.
# Nie no sorry to jest poniżej krytyki Nie wybaczę Ci.
~ Oj i tak wiem, że mi wybaczysz.
# No masz rację.
Poczułam się trochę zazdrosna i powiedziałam.
- No weźcie się trochę pośpieszcie mamy mało czasu. Weronika szybko.
~ No dobra, dobra.
Patryk i Weronika przytulili się, ale oczywiście tak jak przyjaciele.
# ale nie żegnamy się na zawsze.
~ No tak, tak. Wiem.
Weronika poszła do domu, a Patryk ze mną szliśmy tak nie odzywając się do siebie przez jakąś dłuższą chwilę, gdy nagle Patryk odezwał się następującymi słowami.
~ Czy ty byłaś zazdrosna, myszko ?
- Ja ? O takie coś ? Oj nie przesadzaj. / i spuściłam głowę do dołu.
~ Przecież widzę. Nie kłam mi tu.
- Oj weź przestań. Nie jestem i tyle, tak ?
Przestaliśmy gadać. Szliśmy tak i szliśmy i w końcu doszliśmy. Staliśmy przez chwilę w milczeniu. Nie wiedziałam co zrobić.. Odwróciłam się do niego tyłem i chciałam już wejść na klatkę. Bez słowa złapał mnie za rękę. Miał łzy w oczach, ja zresztą też. Patrzyliśmy sobie tak prosto w oczy przez jakiś czas.. Nie wiem czemu, ale coś mi po prostu kazało to zrobić.. a więc.. Wzięłam głęboki oddech, spojrzałam w dół i rzuciłam mu się prosto w ramiona. Zaczęłam płakać jeszcze bardziej. Staliśmy tak przytuleni przez jakieś dobre 5 minut. Nic więcej się dla mnie nie liczyło w tym momencie. Chciałam być tak wtulona w niego już na zawsze, a jednak coś mnie odpychało. Nie mam pojęcia czemu. Może przez to wszystko co było między nami. Co prawda jesteśmy razem już te 2 lata ze sobą, a jednak zdradził mnie i to nie raz. Teraz pewnie myślicie, że byłam i nadal jestem głupia, ale po prostu mu wybaczałam, bo go kochałam i mu ufałam. Teraz jakoś przestałam czuć do niego to co kiedyś, może za dużo razem czasu spędzamy ? Dziwiłam się sama sobie, ale jednak nie chciałam Go puścić. Podniosłam głowę do góry i on zaczął mnie całować. Po jakiś 15 minutach poszłam do domu. – w końcu – pomyślałam. Nie wiem czemu miałam taką myśl z jednej strony było mi żal, że już nie będę Go widywać tak często, a z drugiej byłam mega zdołowana. No, ale cóż. Ledwo co weszłam do domu. Moja mama zawołała.
~ Oluu ! To ty ?! ...
 

 
~ Od twojej siostry, bo przyszła tu i poprosiła nas, abyśmy Ci przekazali, żebyś nie siedziała długo na dworze, bo jeszcze musisz się spakować. Nie wiedziałam wtedy o co chodzi, a więc spytałam jej gdzie wyjeżdżacie i wtedy ona Mi powiedziała, że nie wyjeżdżacie tylko, iż po prostu się stąd wyprowadzacie, że będziecie mieszkać w okolicach Torunia. Nie wiedziałam już wtedy co powiedzieć. Łzy zaczęły lecieć mi z oczu. Wyksztusiłam tylko, że Ci to przekaże.
- Eh.. no to już o wszystkim wiecie..
~ No wiemy, ale czemu nam tego nie powiedziałaś wcześniej ?!
- Bo bałam się tego jak zareagujecie, a zresztą dobrze wiesz, że nie lubię pożegnań..
~ Hmm..
Nastała cisza nikt się nie odzywał, czasami było słychać czyjeś szląchanie od płaczu. Wszyscy byli bardzo przybici. Gdy nagle wstałam i powiedziałam sobie cichutko pod nosem.
- I widzicie ?! O to mi właśnie chodziło. Tego chciałam uniknąć.
~ A w jaki sposób miałaś zamiar tego uniknąć, cooo ?
- Nie wiem. Nie zastanawiałam się nad tym..
~ Super, zajebiście no po prostu zajebiście. Gratuluję.
- No i co, że ty masz zamiar niby się teraz ze mną o to kłócić ?
~ Nie, oczywiście, że nie. Po prostu jestem wkurzona, przecież ty nie możesz wyjechać..
- No aleee.. / nie zdążyłam dokończyć, bo nagle zadzwonił mi telefon. To była moja mama, odeszłam kawałek, ogarnęłam się trochę i odebrałam. Moja mama powiedziała, żebym zawołała Weronikę, żeby podeszła.. Jak kazała tak uczyniłam.. Weronika podeszła po czym moja mama powiedziała, że mam wziąć ją na głośnik..
# Dziewczęta mam dla was bardzo miłą i fajna wiadomość, oczywiście jeżeli chcecie..
- No mów, mamo. Szybko.
# Otóż.. rozwiałam z rodzicami Weroniki i zgodzili się, aby Weronika wyjechała z nami, ale oczywiście, żeby ich odwiedzała..
~ Jak to ? / zapytała Weronika, ze zdziwieniem.. / - mogę jechać z wami ? nie będziecie mieć nic przeciwko temu ?
- Mamo, naprawdę ? To jest supermegaextramiła wiadomość.
~ Naprawdę dziękuję Pani Magdo.
# No tak wiem. Teraz żegnajcie się tam z wszystkimi i idźcie do domu się spakować..
- Dobrze mamo. To nie długo będę. Kocham Cię.
# Ja Ciebie też myszko, a teraz już wam nie przeszkadzam. Bawcie się dobrze. Pa. / po czym się rozłączyła.
Pobiegłyśmy szybko tam do reszty oznajmić, że jedziemy we dwie, iż moja mama nam to załatwiła..
- ale spokojnie.. będziemy was odwiedzać. Przynajmniej 2 razy w tygodniu. I mamy nadzieję, że wy też będziecie nas odwiedzać..
I w ten oto sposób zaczęłyśmy żegnać się ze wszystkimi. Będę czuła się o wiele lepiej. Wiedząc, że będę miała przy sobie moją najprawdziwszą przyjaciółkę.. Gdy nagle nadszedł moment rozstania się z Patrykiem..
 

 
ZACZYNAM, TRZYMAJCIE KCIUKI. <3

Był chłodny, jesienny poranek, kropił deszcz. Od czasu do czasu trochę zagrzmiało, a ja.. Eh.. może inaczej.. Mam na imię Ola i mam 15 lat. Mieszkam w okolicach Poznania znaczy.. właśnie dziś się wyprowadzam w okolice Torunia, ponieważ mój tata dostał nową i lepiej płatną pracę. Moja mama nie miała nic przeciwko temu, aby się przeprowadzić, a moje rodzeństwo miało to gdzieś, ale w sumie to trochę chyba się cieszyli.. No tak jak zawsze tylko mi coś się nie podoba.. byłam, jestem i będę inna od nich. Czasem nawet dziwię się, że jestem z nimi spokrewniona, no cóż. Wyjeżdżamy gdzieś o 230. Mamy tam już wybudowany i umeblowany dom jednorodzinny. Rodzice obiecali mi, że jak już będziemy tam mieszkać to kupią mi jakieś zwierzę. To jest chyba tak naprawdę jedyny plus.. Od zawsze marzyłam, aby mieć psa, ale rodzice zawsze mówili, że gdzie i na co na tu pies, iż tylko 2 razy więcej obowiązku, a że będziemy tam mieszkać to będziemy mieć własny ogródek. I jak nie będę mogła z nim wyjść to wypuszczę go na ogród. Boję się tego wszystkiego.. Nowa szkoła, nowe miejsca, nowi ludzie i jeszcze dużo innych „NOWYCH” rzeczy. No, ale dobra.. dosyć tego użalania się nad sobą. Idę zaraz na dwór, żeby się ze wszystkimi pożegnać i wgl. Będzie mi ich brakowało, ale mam nadzieję, że będziemy się odwiedzać ja będę tu przyjeżdżała na pewno bardzo często. […] a więc tak jak powiedziałam tak zrobiłam. Wyszłam na dwór i poszłam do naszego ulubionego miejsca spotkań. Do skateparku.
- Cześć ! / powiedziałam głośno, byli tam wszyscy moi znajomi, koledzy, koleżanki, przyjaciele, no i mój chłopak. Nie lubię pożegnań dlatego stwierdziłam, że dopiero później powiem im, iż wyjeżdżam. Eh.. no jasne, jeszcze o niczym nie wiedzą i szczerze mówiąc boję się im to powiedzieć.. nie wiem jak zareagują jak się dowiedzą.. Bawiliśmy się, gadaliśmy, śmieliśmy się ogólnie było super, aż w końcu wybiła 180 na zegarku. Odeszłam kawałek i usiadłam na jakiejś ławce, wsadziłam sobie słuchawki w uszy i tak nagle jakby nigdy niby nic zaczęłam płakać. Już zaczęłam za nimi tęsknić, nie wyobrażam sobie życia bez nich. Gdy tak płakałam i myślałam o tym wszystkim jedna z moich lepszych przyjaciółek podeszła do mnie i lekko mnie szturchnęła. Podniosłam głowę do góry i nagle zauważyłam moich przyjaciół i wgl. wszystkich stojących dookoła mnie. Nie wiedziałam co się dzieję.. Po czym Weronika, bo tak właśnie miała na imię moja BFF podbiegła do mnie z łzami w oczach usiadła mi na kolanach, mocno mnie przytuliła i szepnęła mi do ucha słowa, których na pewno na dłuuugo nie zapomnę, a mianowicie „Będzie mi Ciebie brakowało, kocham Cię, pamiętaj. Najlepsze przyjaciółki już na zawsze” po czym rozpłakała się jeszcze bardziej..
- Ale skąd ty o tym wiesz ?!
~ Wszyscy o tym wiemy..
- Ale skąd ? Od kogo ?
______________________________________
Dum, dum, dum.
Wiem, że chamsko skończyłam <3 wybaczcie :>
 

 
Te jakże zacne opowiadanie..
Będzie o dziewczynie, która nosi imię Aleksandra, a nazwisko Mross (nazwisko mniej ważne, ale to dla ciekawskich xd)
No to.. mieszka ze swoimi rodzicami i dwójką rodzeństwa w Poznaniu, znaczy w tej historii przeprowadza się, ale to już dowiecie się o tym czytając.
Ma chłopaka, ale szczegółów nie zdradzę co będzie się działo z ich związkiem.
Ma również przyjaciółkę - Weronikę, kochającą ją ponad życie. Od zawsze, na zawsze razem.
Ola strasznie boi się przeprowadzki lecz przyjaźń zwycięża, a dlaczego ? tego się już sami dowiecie czytając. Po przyjeździe do nowego miejsca. Wszystko zaczyna się walić, ale mimo wszystko nikt się nie poddaje..
 

 
Witam :>
Mam na imię Karolina. ;>
Jestem tu, bo przyjaciółka mnie namawiała, gdyż jest to trochę skomplikowane, ponieważ od jakiegoś czasu piszę opowiadanie i tylko jej pokazywałam i niby stwierdziła, że jest "fajne" ale co tam.
Nie jest to mój pierwszy blog więc mniej więcej ogarniam jak go prowadzić. Tyle, że to jest mój pierwszy blog z opowiadaniem i wgl. to jest moje pierwsze trochę dłuższe opowiadanie. Wiem, zaczyna się dziadowo, ale nie miałam pomysłu na początek, ale potem jest już chyba trochę lepiej.
Liczę na was i na wasze wsparcie <3

Ps. to jest mój pinger z opisami ----> http://karollo.xd.pinger.pl/